Coraz wyraźniej widzimy ostatnio że jesteśmy uczestnikami prowadzonej na szeroką skalę wojny informacyjnej. Wojny którą przegrywamy z kretesem, nie widząc nawet że bierzemy w niej czynny udział, często działając po stronie wroga jako jego "żołnierz".
W swej nieświadomości jesteśmy wykonawcą zadań realizowanych zgodnie z perfidnie zaplanowanymi działaniami opracowanycmi we wrogich ośrodkach decyzyjnych i planistycznych. I to nawet będąc świadomym i zadeklarowanym światopoglądowo członkiem społeczeństwa.
Schemat jest prosty, działanie o wysoce dużej skuteczności a sposób prowadzenia tej wojny wyklucza brak naszego udziału z przyczyn samozachowawczego bezpieczeństwa. Ci którzy nie biorą w niej udziału, skazują się od razu jako owce prowadzone na rzeź.
Jak to przebiega w stosunku do działań przeciwko nam?
Mechanizm jest prosty, ciągłe generowanie informacji o różnym poziomie ważności, ale takich które pobudzić mogą do działania poszczególne osoby jak i grupy społeczne, na różnym poziomie wiedzy i rozumienia problemów z jakimi boryka się świat. Dla jednych będzie to stworzenie zagrożenia pandemicznego, dla innych wojna w Europie, dla jeszcze innych zagrożenie dziurą ozonową, LGBT, przejęciem władzy przez WHO, zmiany klimatyczne, wymyślone zagrożenia, czy eksponowanie do granic możliwości rzeczywistych zdarzeń losowych. To wszystko przeplatane ciągłym generowaniem nowych zarządzeń i rozporządzeń, inicjowaniu ustaw, regulacji na pozimie Parlamentu Europejskiego czy ONZ, które ewidentnie mają negatywne działanie skierowane na całą praktycznie ludzkość.
Oprócz tych głównych nurtów pojawia się nam jeszcze cała masa drobnych zdarzeń, faktów, konfabulacji dotyczących zmian klimatu, prawa naturalnego, zagrożeń środowiskowych, aspektów zagrożenia ekonomicznego, rosnących zadłużeń, systemów płatniczych niwelujących gotówkę, masa informacji dotyczących wprowadzania nowych systemów społecznych, finansowych itp. Lista przeogromna i jeśli czegoś na niej brakuje - wystarczy włączyć na godzinę TV, aby ją wydłużyć o kilka stron A4..
Taką też formą wojny są coraz bardziej skomplikowane systemy informatyvczne, których wymagania sztucznie stworzonych zabezpieczeń powodują że załatwienie najprostrzej z pozoru sprawy, którą kiedyś załatwiano jedną 3 minutową rozmową telefoniczną, powoduje stratę czasu na poziomie czasem przekraczającym kilku godzin, absorbowania wielu osób, a i tak formuła kontaktu wyklucza ze względu na błędy , brak możliwości przejścia przez procedury wymagane do nawiązania kontaktu, czy przekazania sprawy. Więc w życiu codziennym, na obsługę zdarzeń musimy poświęcać dużo więcej czasu niż to było kiedyś.
Przykładem mogą być różne sprawy załatwiane w różnych urzędach i instytucjach. Nawet tak podstawowych jak służba zdrowia. Czy coś się stało takiego, że z czasów gdy potrzebna była wizyta u lekarza , wystarczył JEDEN dzień i to w sumie najbliższy, do sytuacji gdy musimy czekać na wizytę, czy zabieg całymi miesiącami? To już inna wersja wydarzeń, ale zbieżna z poruszanym tematem wojny informacyjnej, ponieważ wiele spraw organizacyjnych opiera się właśnie na informacji.
Cała ta taktyka działań opiera się na podstawach naukowej wiedzy o funkcjonowaniu naszych umysłów, a mnogość doświadczeń dostarczyć może wiedza o sposobie działania komputerów. One podejmują decyzję na podstawie przychodzących informacji i dokładnie tak samo reaguje człowiek. Podemujemy decyzję i oceniamy rzeczywistość na podstawie informacji jakie do nas przychodą. Więc to co zrobimy i jak się zachowamy zależy praktycznie od tego jakie informacje zostaną nam dostarczone. Ważna jest ich nie tylko treść i wartość, ale też nawet kolejność w jakiej do nas dochodzą. Tworzy to w naszych umysłach "poglądy" i programuje światopogląd w stopniu na tyle dużym, że tworzy później samonapędzające się idee, będące motorem działań i aktywności. Jest więc o co walczyć. A kto dostarcza takich selektywnych informacji?
Ale ze względu na skalę negatywnych działań, efektywność takiej praktyki nie była by duża, więc stosowany jest proces przeładowania informacyjnego, który intensywnie, skutecznie dezorganizuje działania szczególnie osób o większej wiedzy i świadomości.
Przyjęta taktyka podawania informacji wytworzonych sztucznie , którym częśto nadaje się wszelkie znamiona faktów i tworzy częśto udokumentowane medialnie "fakty", zmieszana jest z mnóstwem informacji prawdziwych, uwypuklających pewne zdarzenia i fakty istniejące w rzeczywistości. Oczywiście po drugiej stronie tych działań z obiegu informacyjnego usuwa się informacje o krytycznej wartości, które mogły by zbyt radykalnie zmienić przebieg wydarzeń, łącznie z tym, że usuwa się z przestrzeni publicznej źródła takich zakłóceń. Pieczę nad tym mają nie tylko oficjalne organizacje typu "demagog" na portalach społecznościowych, ale proste zamykanie kont, blokowanie publikacji a co najważniejsze wpływanie na procesy pozycjonowania i wyszukiwania danych treści i materiałów. Możemy to często wyłapać na przykład na YouTube - materiały pewnych autorów czy pewne treści nie można znaleźć mimo wprowadzenia dosyć długiego i zbieżnego ciągu słów w wyszukiwarce. Ten świat jest coraz bardziej i skuteczniej kontrolowany, a od paru już lat widać pewne trendy w tym zakresie działań, które wskazują, że wszędzie, w kluczowych miejscach przekazu informacji przygotowane są różnego rodzaju algorytmy filtrowania informacji i możliwość jej reglamentowania. Tworzy się w ten sposób bardzo spolaryzowane grupy o zadeklarowanych poglądach, które o dziwo istnieją obok siebie, ale nie przenikają się we wzajemnych działaniach. To bardzo przebiegła taktyka.
Ten właśnie modulowany natłok informacji powoduje że zaczynamy gubić się i często katastrofalnie zmniejsza się u nas ocena poziomów ważności, ponieważ zaczynamy reagować na kolejne informacje, po nich kolejne jeszcze "ważniejsze" i tak bez końca. Jest nie wiele osób które potrafi w takim zaplanowanym chaosie się poruszać i działać konsekwentnie i w sposób planowy,
Sądzę jednak że świadomość tych działań jest bardzo ważna. Wiedza o tych mechanizmach jest już pierwszym wyłomem w tych wrogich działaniach.
Zauważmy, że nie możemy w sposób bezpośredni ignorować większości tych działań i informacji, ponieważ są one na swój sposób prawdziwe i mają potencjalne - bardzo złe dla nas skutki. Tak jak np. w wypadku niewielkiej grupie społeczeństwa znanej ustawy 3238 - o zmianie prawa geologicznego, czy kolejna taka inicjatywa - traktat WHO. Aktywizacja społeczeństwa wobec ustawy 3238 spowodowała jej odrzucenie w Senacie i wycofanie z obrad Sejmu. Ale czy wyłącza jej możliwość wprowadzenia w przyszłości? Na pewno nie, i jeśli Sejm nadal pełen będzie antypolskich i anty narodowych parlamentarzystów, po wyborach wprowadzona będzie ta lub analogiczna ustawa już bez żadnych hamulców. Angażowanie się w tego typu przeciwdziałania jest koniecznością, ale też absorbuje nasz czas i naszą uwagę, przez co jesteśmy rozproszeni i nie zwracamy uwagi na inne ważne zagrożenia.
Ta technika działań przez przekierowanie uwagi i zajęcia nas mniej lub bardziej ważnymi sprawami powoduje chaos i możliwość manipulowania społeczeństwem w sposób bardzo przewidywalny. Jednocześnie strategia ta działa w dużym stopniu jak samonapędzające się perpetum mobile - pojawiają się liczne grupy , sekty wyznawców pewnych teorii, wydarzeń, którzy napędzają te procesy do granic absurdu, skupiając uwagę społeczeństwa często na mało istotnych działaniach, którym nadawany jest ogromny potencjał ważności. Zwróćmy uwagę że w tych działaniach sami też bardzo częśto bierzemy udział, rozpowszechniając całą masę informacji, które same w sobie są bardzo ważne i wręcz nie możliwe do zignorowania ze względu na ich "ważność", ale powiększamy tym samym szum informacyjny. Często też napędzamy takie działania wchodząc w polemikę, komentując, dyskutując z różnymi osobami, na tematy mało istotne , ale mocno absorbujące czasowo.
Sam otrzymuję całą masę róznych informacji i wiadomości, czasem udokumentowanych dowodami i źródłami, często są to informacje prawdziwe, a często fejkowe o dużym poziomie prawdopodobieństwa których wysłuchanie, przeczytanie generuje ogromne problemy czasowe. Nie jestem w stanie zapoznać się ze wszystkim i przejrzeć wszystkie informacje. Na to też składa się jeszcze niestety bardzo szkodliwe działanie bardzo ważnych osób, jeśli chodzi o potencjał oddziaływania na społeczeństwo, ikon przekazów alternatywnych głównie informacji, którzy "produkują" masę materiału informacyjnego, tworząc nawet parogodzinne treści w których nawet super ważne informacje są ukryte w bezmiarze pustosłowia i zbędnych komentarzy.
Ta bezsensowna polityka informacyjna powoduje że wiele spraw nie jest rozpowszechnionych, powodując zbyt długimi przekazami blokadę informacyjną. I my też często popełniamy ten błąd działając w sposób bardzo skuteczny w rozszerzaniu tej wojny informacyjnej, rozsyłając różne materiały bez żadnego komentarza i informacji czego dotyczą i na co nasi odbiorcy powinni zwrócić uwagę.
Nagminne stało się ostatnio wrzucanie linków do FB, gdzie nic z niego nie wynika i dopiero jego otworzenie daje nam wiedzę i informację czego dotyczy. A cóż, jeśli taki materiał ma np. 3 godziny? Mamy rzucić pracę, wszystkie zajęcia i zajmować się wnikliwym śledzeniem każdego linku, każdego przekazu?
Zalecamy więc więcej dystansu, więcej zdrowego rozsądku w ocenie przychodzących informacji i próby ich priorytetowania według sztywnych zasad. Chociaż zdajemy sobię sprawę że jest to bardzo złożone i trudne do zdefiniowania. Mamy nadzieję że świadomość tego pomoże w ocenie tego kontrolowanego świata informacyjnego chaosu.
Wspólnota Rdzennego Ludu powstała jako organizacja której celem jest ochrona wszystkich wartości rdzennej ludności zamieszkujące teren Polski oraz identyfikujących się z naszymi wartościami i celami mieszkańcy innych krajów.